2. W niemieckiej Saksonii znajduje się przepiękna dolina Łaby. Piękna natura, zamki, pałace, aktywny wypoczynek – każdy znajdzie coś dla siebie. Wybraliśmy dla Was kilka miejsc wartych odwiedzenia. Idealne na weekend. Albo lepiej na tydzień ;) Poniżej przedstawiamy kilka ciekawych pomysłów na wypady czy to z Drezna, czy chociażby Skalne miasto to zespół form skalnych, powstałych w wyniku erozji terenu. Co ciekawe, w okolicach Kotliny Kłodzkiej znajdują się dwa takie obiekty – oba usytuowane w Górach Stołowych – Błędne Skały i Szczeliniec Wielki. Błędne Skały są miejscem wyjątkowym na terenie całej Polski. Zlokalizowane w Górach Stołowych, 853 Najciekawsze miejsca w okolicy Trogiru. Odkryj ciekawe atrakcje niedaleko Trogiru i wybierz się na idealną wycieczkę jednodniową lub na cały weekend. Przejrzyj poniższą listę z najlepszymi miejscami (np. Split, Szybenik, Hvar) lub wybierz widok mapy, aby wyszukać lokalizacje według położenia geograficznego. Ustaw swoje preferencje Zamek Ryski. Zwiedzanie Rygi rozpoczynamy od północno-zachodniej części Starego Miasta i Zamku Ryskiego, który znakomicie widzimy dojeżdżając na starówkę już z mostu nad Dźwiną. Od 1922 roku do dziś jest on siedzibą prezydenta Łotwy. Powstał w latach 1330-1353 jako siedziba zakonu krzyżackiego w Inflantach. Sprawdź co zobaczyć podczas wakacji na Krecie. Heraklion i okolice. Sprawdź co zobaczyć podczas wakacji na Krecie. Heraklion, jak i cała Kreta, jest wspaniałym miejscem na wypoczynek od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Już od marca można się tu cieszyć temperaturami, które przekraczają 20 stopni, a lato jest idealnym czasem na Co warto robić w tej miejscowości i okolicach? Poniżej znajdują się wybrane propozycje. 1. Rynek. Sandomierz jest jak zewnętrzne muzeum, które wystawia samo siebie. Spacer po zabytkowych częściach miasta to możliwość podziwiania wspaniałych kamienic reprezentujących najróżniejsze style architektoniczne. Obecnie istnieją połączenia z przesiadką liniami Alitalia lub Lufthansa. Z Wrocławia, Warszawy i Krakowa dostępne są też w sezonie letnim loty czarterowe Itaki. Co zobaczyć w okolicach Trapani. Trapani jest położone w strategicznym miejscu na Zachodniej części Sycylii, skąd łatwo dojechać w krótkim czasie do wielu atrakcyjnych Atrakcje Polanicy Zdrój. 1. Park Zdrojowy w Polanicy Zdrój. Park Zdrojowy w Polanicy Zdrój znajduje się w centrum miasta i ma powierzchnię prawie 13 ha. Powstał w roku 1906. Jest bardzo kolorowy, a wiosną szalenie kwietny. Znajdziecie tutaj sporo ławek oraz liczne fontanny. Park składa się z pięciu części. Park Narodowy Brijuni. 15. Nurkowanie i poznawanie podwodnego świata w Rovinj. 1. Stare Miasto w Rovinj. Rovinj – zgodnie z tym, co już zostało powiedziane – jest miastem zabytkowym. Co ciekawe, wielu turystów jasno twierdzi, że jest to jedna z najpiękniejszych miejscowości na całym półwyspie Istria. Chorwacja jest krajem pełnym atrakcji. Zaskakująco długie wybrzeże. Bajkowe krajobrazy Jezior Plitwickich i Parku Narodowego Krka. Niesamowita architektura Dubrownika i Splitu. Romantyczne porty rybackie. Niezwykłe zachody słońca w Zadarze. Oto 12 największych atrakcji Chorwacji.  ielNJ. Skarb środkowej Chorwacji, mała Wenecja – określenia Trogiru można by mnożyć. Jednak bez właściwego uzasadnienia pozostaną one jedynie pustym, banalnym hasłem. Przekonajmy się zatem, czym to chorwackie miasto zasłużyło sobie na takie miana, podążając śladem 7 najciekawszych zabytków. To zaledwie 11-tysięczne miasteczko portowe każdego roku przeżywa oblężenie turystów. Większość z nich przyciąga zabytkowa, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO starówka. Jakie skarby kryją się za murami Trogiru? Przeczytajcie! Bramy miejskie By dostać się do miasta musimy pokonać jedną z dwóch bram. Pierwsza z nich, Lądowa, wybudowana w stylu późnorenesansowym, pochodzi z XVI w. Ozdabia ją figura bł. Jana z Trogiru umieszczona nad lwem św. Marka. Budowla znana jest także pod nazwą Bramy Północnej, najpewniej dlatego, że prowadziła do północnej części miasta. Z kolei od południa usytuowana została Brama Morska, a obok niej loggia, która według legendy miała służyć za schronienie spóźnionym podróżnym, przybyłym do Trogiru po zamknięciu bram miasta. W rzeczywistości pełniła funkcję komory celnej. Widok na trogir, foto: Flickr by Nick Savchenko Rzucamy okiem i ruszamy dalej, bo wiemy, że to dopiero przedsmak tego, co Trogir ma do zaoferowania w swojej zabytkowej odsłonie. Katedra św. Wawrzyńca Wisienkę na torcie winno się zostawiać na sam koniec, nie możemy sobie jednak darować, by nie zobaczyć jak najszybciej najważniejszego zabytku Trogiru – Katedry św. Wawrzyńca. Już z daleka widzimy dumnie wznoszącą się dzwonnicę. Powstała w XVI w., w czasie gdy budowa całego obiektu zbliżała się w zasadzie ku końcowi. Świątynię zaczęto wznosić w XII w., kilkadziesiąt lat po zburzeniu przez Saracenów stojącego na jej miejscu kościoła. Jej wnętrze zachwyca przede wszystkim wielością okazałych płaskorzeźb, przedstawiających sceny biblijne, takie jak: Boże Narodzenie, Zwiastowanie czy Kuszenie Jezusa na pustyni. Warto zajrzeć do kaplic: św. Hieronima i Jana Ursiniego, przyjrzeć się ołtarzom: Zwiastowania i Maryi Dziewicy. Nie możemy zapomnieć o zakrystii skrywającej cenne pamiątki, szaty liturgiczne, pieczęć kapituły z XV w., ołtarz z kości słoniowej z tego samego okresu i o wiek młodszy, srebrny dzban. By nacieszyć oczy wnętrzem katedry trzeba odłożyć ok. 20 kun na bilet wstępu. Katedra św. Wawrzyńca w Trogirze, foto: Flickr by orientalizing W Trogirze jest jeszcze kilka okazałych świątyń, na przykład: kościół św. Piotra, św. Barbary i św. Jana Chrzciela. My jednak zbaczamy z sakralnego szlaku, by odwiedzić dwa, interesujące pałace. Pałac Ćipiko i Stafileo Pałac Ćipiko tworzą dwa budynki, połączone mostkiem biegnącym nad wąską uliczką. Ich budowę w II poł. XV w. zleciła rodzina Ćipiko. Dawna rezydencja najzamożniejszego rodu w Trogirze dzisiaj jest siedzibą agencji turystycznej i jedną z najważniejszych atrakcji miasta. Szczególnie zachwycają elementy dekoracyjne, motywy spiralne wieńczące pilastry, a przede wszystkim Triforia – trzyczęściowe okna z kamienną balustradą. Między łukami dostrzegamy cztery figury aniołów. Dwa w z nich trzymają w dłoniach zwój z herbami rodzinnymi. Przy wejściu do pałacu uwagę przyciąga rzeźba drewnianego koguta, pochodząca z tureckiego okrętu. Pałac Ćipiko, foto: Flickr by Helen Penjam Na terenie Starego Miasta, nieopodal katedry znajduje się jeszcze jeden pałac, Stafileo, także pochodzący z XV w. Jego znakiem rozpoznawczym i największą wartością są okna w stylu weneckiego gotyku, które gęsto porastają elementy roślinne. Plac Jana Pawła II Na plac Jana Pawła II udajemy się z powodu dwóch zabytków. Pierwszym z nich jest ratusz, który odpowiada nam na pytanie, dlaczego Trogir często określa się mianem chorwackiej Wenecji. Wybudowany w stylu gotycko-romańskim przypomina weneckie pałace. Powstał w XIV w. najprawdopodobniej według projektu wenecjanina lub kogoś, kto pobierał nauki we włoskim mieście. Szlacheckie herby, schody z misternie wykonaną poręczą czy stojąca na środku dziedzińca drewniana studnia to punkty, przyciągające naszą uwagę. Plac Jana Pawła II, foto: Flickr by Hervé Idziemy dalej, do miejskiej loggii, miejsca, zamykającego plac Jana Pawła II. O tym, że kiedyś mieściła się tam Izba Sprawiedliwości przypomina kamienny stół, przy którym zbierali się sędziowie. Ozdabia go XV-wieczy relief. Tego typu dekoracja, przedstawiająca dwóch patronów Trogiru oraz motyw konny, zajmuje także ściany budynku. Twierdza Kamerlengo Idąc wzdłuż murów miejskich, ale od zewnątrz, nadmorską promenadą trafimy wreszcie na Twierdzę Kamerlengo, czworoboczną budowlę z dziedzińcem. Od strony nabrzeża wznosi się potężna wieża obserwacyjna. Cały obiekt został wybudowany przez Wenecjan w XV w. jako element fortyfikacji. Dzisiaj to dobry punkt widokowy na całe miasto i okolicę. Zabytek pełni także funkcje kulturalne, w jego przestrzeni odbywają się bowiem seanse filmowe pod gołym niebem. Wejście na teren twierdzy jest płatne i wynosi 15 kun. Twierdza Kamerlengo, foto: Flickr by Helen Penjam To z pewnością nie wszystkie zabytki Trogiru. Warto zanurzyć się w historycznej atmosferze miasta i poszukać tych oraz innych pamiątek przeszłości. Gotowi na podróż do najpiękniejszego miasta Dalmacji? Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi! Większość zabytków miasta kumuluje się na średniowiecznej starówce, która położona jest na niewielkiej wyspie. Prowadzą na nią dwa mosty. Od zachodu piesza kładka, przy której na stałym lądzie znajduje się spory plac parkingowy. Od wschodu zaś most przeznaczony dla ruchu kołowego. Wieża św. Marka Na zachodnim krańcu wyspy, na prawo od pieszej kładki, wznosi się wieża św. Marka. Budowla ta powstała ok. XV w. i stanowiła część murów obronnych. Twierdza Kamerlengo W bliskim sąsiedztwie wieży św. Marka wznosi się twierdza Kamerlengo. Za jej budowę odpowiadali Wenecjanie, którzy wznieśli ją w XIII w.. Dzięki temu, że znajduje się tuż nad brzegiem morza, zarówno wtedy, jak i dziś oferuje doskonały widok na miasto i jego najbliższe okolice. Dlatego też jest jednym z częściej odwiedzanych zabytków Trogiru. Riva Ulubionym miejscem spacerowym, tak mieszkańców, jak i turystów jest bez wątpienia Riva. To nadmorska promenada biegnąca od twierdzy w stronę mostu wiodącego na wyspę Ciovo. Wzdłuż niej stoją ładne kamienice o zdobionych fasadach. Tu też cumują najróżniejsze łodzie wycieczkowe, którymi wybrać się można w rejs na okoliczne wyspy. Katedra św. Wawrzyńca Przy wschodnim krańcu Rivy znajduje się brama prowadząca w głąb starówki. Wąskie, brukowane uliczki doprowadzają do najważniejszego budynku w Trogirze, czyli okazałej katedry św. Wawrzyńca (Crkva sv. Lovre). Jej budowa rozpoczęła się w XII w. i ukończona została pięć wieków później. Przed wejściem do wnętrza kościoła (możliwość zwiedzania po uiszczeniu opłaty) warto zwrócić uwagę na jego misternie zdobioną fasadę. Jej najpiękniejszą częścią jest portal, na który składa się część górna, ukazująca sceny z życia Chrystusa. W dolnej natomiast zobaczyć można sceny ukazujące aktywności wykonywane w różnych porach roku. Za to misterne dzieło odpowiadał lokalny, wybitny rzeźbiarz Radovan oraz jego najlepsi uczniowie. Wnętrze świątyni jest trójnawowe, a główny ołtarz powstał w barokowym stylu. Tuż obok katedry wznosi się strzelista dzwonnica. Pałac Ćipiko Przy tym samym placu co katedra wznosi się inny, bardzo charakterystyczny budynek Trogiru, czyli Pałac Ćipiko. Jest on doskonałym przykładem renesansowej architektury. Swą nazwę zawdzięcza rodzinie Ćipiko, do której niegdyś należał. Wcześniej składały się na niego dwa osobne budynki, które później zostały połączone. Pałac posiada triforie, czyli potrójne okna z kolumnami i rzeźbami. Loggia i wieża zegarowa Na południe od katedry wznosi się dawna miejska loggia z kolumnadą. Obok niej stoi natomiast charakterystyczna wieża zegarowa. Zbudowano ją w miejscu istniejącego tu niegdyś kościoła św. Sebastiana. Muzeum Miejskie W północno-wschodniej części starówki, przy ul. Gradska vrata 4, działa Muzeum Miejskie (Muzej grada Trogira). Koncentruje się ono na ukazaniu dziejów miasta od czasów prehistorycznych aż do początku XX w. Muzeum posiada ciekawą kolekcję etnograficzną, ale również niesamowite zbiory biblioteczne. Gotowi na kontynuację chorwackiej opowieści? Ja tak! Z chęcią pobuszuję w mojej głowie w poszukiwaniu najpiękniejszych wspomnień. Dubrovnik postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Jednak z radością zabieram Was nieco na północ kraju. Dziś opowieść o Makarskiej i jej okolicy oraz Trogirze, który rozkochał nas w sobie na zabój. Zatem, co warto zobaczyć w Chorwacji? Przegapiłeś pierwszą część chorwackiej opowieści? Polecam nadrobić! Właśnie w niej opowiadałam o Dubrovniku i podzieliłam się sporą ilością wrażeń oraz subiektywnych porad dotyczących Chorwacji. PO KILKU DNIACH W DUBROVNIKU PRZYSZEDŁ CZAS NA WYPOŻYCZENIE AUTA, SPAKOWANIE WALIZEK I DALSZĄ PODRÓŻ, KTÓREJ CELEM BYŁA MAKARSKA. Niewielka miejscowość o zupełnie innym charakterze! W Makarskiej mieliśmy zarezerwowany hotel, który znajdował się nieco na uboczu, około 15-20 minut spacerkiem od starówki. Jednak był to tylko jego atut! Mimo że w Makarskiej byliśmy na sam koniec kwietnia, turystów w niej nie brakowało i było całkiem tłoczno. Ufff, co tam musi się dziać w sezonie! OGROMNĄ PRZYGODĄ I RADOŚCIĄ DLA OCZU BYŁA SAMA PODRÓŻ AUTEM, PODCZAS KTÓREJ MIELIŚMY OKAZJĘ PODZIWIAĆ NIESAMOWITY KRAJOBRAZ I WIDOKI! Ważną informacją dla podróżujących czterema kółkami jest fakt, że jadąc z Dubrovnika na północ (bądź na odwrót), musimy wjechać na teren Bośni i Hercegowiny. Do tego będą nam potrzebne paszporty i tzw. zielona karta. Mimo że to tylko około 10 km na terenie drugiego kraju, jest ona niezbędna, nie wystarczy samo OC wykupione w Polsce. Polecam poczytać więcej na ten temat. W Bośni zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, na której bez problemu zapłaciliśmy chorwackimi kunami. Ceny zdecydowanie niższe niż w samej Chorwacji, dużo niższe! DO MAKARSKIEJ DOJECHALIŚMY RAZEM Z DESZCZEM, JEDNAK PRZEMIŁA OBSŁUGA HOTELOWA SPRAWIŁA, ŻE O ZŁEJ POGODZIE DAŁO SIĘ ZAPOMNIEĆ. Zatrzymaliśmy się w hotelu Maritimo i naprawdę, nigdy nie spotkałam się z tak cudowną obsługą hotelową. Była ona cenniejsza niż nawet najlepsze warunki! Panie recepcjonistki miały serca na dłoni, a kelner podczas śniadań, trzy dni z rzędu, do stolika przynosił mi karton mleka sojowego i bezglutenowe pieczywo, nawet nie musiałam o nie prosić! Jak już wspomniałam, hotel nieco oddalony od starówki, ale to jego zdecydowany atut. Kolejnym plusem jest plaża, którą znajdziemy zaraz przy samym hotelu. Cudowne miejsce, w którym człowiek mógł się poczuć jak w domu! Niestety deszcz był z nami jeszcze przez kolejny dzień po przyjeździe. Mimo złej pogody wybraliśmy się na spacer po starówce i całej Makarskiej, jednak nie czerpaliśmy z niego radości. Dlatego na kolejny dzień zaplanowaliśmy trening na siłowni w sąsiednim hotelu i… masaż! Okazało się, że centrum spa w sąsiedztwie ma przedsezonową zniżkę -50% na wszystko. Kolejny atut wycieczek poza sezonem. Jednak jak to z pogodą bywa, po deszczu wychodzi słońce! Tak było i tym razem. Kolejne dni były już słoneczne, a my mogliśmy zacząć poznawać miasto w nieco bardziej sprzyjających warunkach i bez przemoczonych butów. MAKARSKA JEST KOLEJNĄ PEREŁKĄ NA MAPIE CHORWACJI, JEDNAK JEJ KLIMAT NIE DO KOŃCA DO MNIE PRZEMAWIAŁ. Mimo że znajdziemy tu piękną, zabytkową starówkę, czystą, błękitną wodę, plaże wzdłuż wybrzeża, odrzucała mnie ilość budek z jedzeniem, kiczowatymi pamiątkami i komercyjność tego miejsca. Do tego dochodził fakt, że znalezienie wegańskiego jedzenia do najłatwiejszych nie należało. W hotelu mogłam liczyć tylko na mleko roślinne, owoce, warzywa i pieczywo. Sytuacje ratowała drogeria DM, o której wspominałam już we wcześniejszym wpisie. Miała świetny asortyment ze zdrową żywnością, a znaleźć tam mogłam nawet tofu. O jedzeniu na mieście planuję oddzielny post, ale w Makarskiej jadłam najczęściej risotto z warzywami i jakieś sezonowe sałatki. BARDZIEJ NIŻ MAKARSKA, DO GUSTU PRZYPADŁA NAM BAŠKA VODA. PRZYZNAJĘ, ŻE WIDZIAŁAM TAM JEDEN Z NAJPIĘKNIEJSZYCH ZACHODÓW SŁOŃCA! Do Baśki wybraliśmy się dwa razy, wieczorami. Miejscowość oddalona około 10 km od Makarskiej. Jeśli nie mamy ze sobą samochodu, polecam wypożyczenie rowerów, a nawet spacer promenadą, wzdłuż wybrzeża. W Baśce odkryliśmy cudowną restaurację Del Posto, która mieści się w tym samym budynku, co Grand Hotel. Brzmi bogato i niedostępnie? Nic bardziej mylnego! Ceny są naprawdę przystępne, aż nie chce się wierzyć, że przy takiej obsłudze, widokach i atmosferze, płacimy tak małe pieniądze. Z całego serca polecam Ci restaurację Del Posto, jeśli tylko będziesz w okolicy! Mimo że nie mają typowego, wegańskiego menu, dwa raz dostałam danie przygotowane specjalnie dla mnie. Był makaron i risotto, bardzo smaczne i pięknie podane. Osoby na tradycyjnej diecie będą zachwycone. Polecam sezonowe, 3-daniowe zestawy, które pojawiają się obok dań z karty. W MAKARSKIEJ UDAŁO NAM SIĘ TRAFIĆ NA WIECZORNY, LOKALNY FESTIWAL WINA! To było coś cudownego, naprawdę! Wszystko odbywało się na głównym placu starego miasta. Ciepłe, wieczorne powietrze, niesamowita muzyka na żywo i mnóstwo budek, w których możemy porozmawiać i kupić wino od lokalnych producentów. Mimo że alkohol piję naprawdę rzadko, tutaj uległam. Choć w Makarskiej byliśmy dopiero od dwóch dni, na placu spotkaliśmy kilka znajomych twarzy! Pani masażystka, pani z recepcji, kelner z restauracji, w której dzień wcześniej zjedliśmy obiad. I właśnie ten kelner wyjątkowo nas zapamiętał i postawił dwa kieliszki wina! Tak mała rzecz, ale idealnie obrazowała, jaki charakter mają Chorwaci. Ciepło, otwartość, sympatia, chęć pomocy! W MAKARSKIEJ BYŁ TEŻ CZAS NA PLAŻOWANIE, KTÓRE SKOŃCZYŁO SIĘ NIECO TRAGICZNIE. Mój M. przeżył spotkanie z jeżowcem, który częściowo utknął w jego stopie, a ja, będąc tylko trzy godziny na słońcu, zamieniłam się w płonącego buraka. Naprawdę, uważajcie na chorwackie słońce, szczególnie wiosną, kiedy nie czujemy go aż tak mocno. Co do jeżowców, w Makarskiej było ich szczególnie dużo. Mimo że przejrzysta woda ułatwia ich lokalizację, buty są naprawdę niezbędne. Bardzo łatwo wdepnąć w tego zwierzaka, który świetnie potrafi wtopić się w kamienie leżące na dnie. PO TRZECH DNIACH W MAKARSKIEJ CZAS RUSZAĆ DALEJ! ZNÓW PAKUJEMY WALIZKI I RUSZAMY DO TROGIRU, W KTÓRYM POSTANOWILIŚMY ZATRZYMAĆ SIĘ TYLKO NA JEDNĄ NOC. I była to świetna decyzja! Jadąc do Trogiru, wybraliśmy trasę wzdłuż wybrzeża, zamiast autostrady. Widoki piękne, a po drodze można zatrzymać się w innych miejscowościach, my na chwilę zajrzeliśmy do Omiš. Trogir przywitał nas pięknym słońcem i nieco wyższą temperaturą niż w Makarskiej. Tutaj zdecydowaliśmy się na piękne mieszkanie, które wynajęliśmy za pośrednictwem Idealna lokalizacja, wspaniały kontakt z właścicielami, cudowne wnętrze, lepiej trafić nie mogliśmy. ODBIERZ ZNIŻKĘ NA SWOJĄ PODRÓŻ Z AIRBNB, KLIKNIJ! WYNAJĘTE MIESZKANIE ZNAJDOWAŁO SIĘ NA ULICY, KTÓRĄ WIDZICIE NA ZDJĘCIU PONIŻEJ. Najgorsze (a może najlepsze) było to, że drzwi w drzwi znajdowała się lodziarnia, w której mogłabym zamieszkać. Mimo niewielkiej ilości wegańskiej opcji i tak przepadłam. Gorzka czekolada i sorbety skradły moje serce. TROGIR TO NAPRAWDĘ PRZEŚLICZNE MIASTECZKO, KTÓRE OD SPLITU ODDALONE JEST TYLKO 30 KM. WARTO TU ZAJRZEĆ, JEŚLI TYLKO BĘDZIECIE W OKOLICY! Łaziliśmy, wdrapaliśmy się na mury jednego z zameczków, gubiliśmy się w uliczkach, zjedliśmy niedobry obiad i masę pysznych lodów. Wieczorem, zupełnie spontanicznie, wybraliśmy się na quady! Okazało się, że była tylko nasza dwójka i chłopak, który był naszym przewodnikiem podczas 2-godzinnej wyprawy. Fajne doświadczenie, nawet sprawdziłam się jako kierowca! Co warto zobaczyć w Chorwacji? Miasto Trogir… zdecydowanie! NA KONIEC ŁAPCIE JESZCZE DAWKĘ ZDJĘĆ Z MOJEGO INSTASTORIES, KTÓRE POJAWIAŁY SIĘ NA BIEŻĄCO PODCZAS WAKACJI. I JESZCZE PRZEŚLICZNY TROGIR NA SPONTANICZNYCH UJĘCIACH! UWIERZCIE MI, ŻE TO TYLKO NIEWIELKA CZĘŚĆ WIDOKÓW, KTÓRE MIELIŚMY OKAZJĘ PODZIWIAĆ. Jak już wspominałam, na tych wakacjach było mniej zdjęć, a więcej poczucia, że jestem tu i teraz. NA DZIŚ TO TYLE, JEDNAK TO NIE KONIEC CHORWACKIEJ RELACJI! NIEBAWEM NA BLOGU KOLEJNE WPISY, PRZED NAMI SPLIT I NAJWAŻNIEJSZY WPIS KULINARNY! Byłeś kiedyś w Chorwacji, a konkretnie w Makarskiej czy Trogirze? Koniecznie napisz o swoich spostrzeżeniach, poradach, ukochanych miejscach. A może masz jakieś konkretne pytania? Na wszystkie odpowiem na pewno! Co warto zobaczyć w Chorwacji? Pamiętaj, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Tyle, ile osób, tyle znajdziemy zupełnie różnych opinii. KAŻDY LAJK, UDOSTĘPNIENIE CZY KOMENTARZ SĄ DLA MNIE NA WAGĘ ZŁOTA. DLA CIEBIE TO CHWILA, A DLA MNIE, BEZCENNA POMOC W ROZWOJU BLOGA. Podobają Ci się moje podróżnicze relacje? A może masz jakieś sugestie? Znajdziesz mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. Szczególnie polecam Ci zajrzeć na moje InstaStory, gdzie dzielę się urywkami z mojej codzienności. Wpadaj i bądźmy w kontakcie, ściskam! W tym roku spędziłam moje pierwsze wakacje w Chorwacji – długo z tym zwlekałam, bałam się tłumów, ale coraz bardziej kusiła i w końcu się udało. Zobaczyliśmy cudne miejsca, zakochałam się w tym krajobrazie i urokliwych miasteczkach z wąskimi uliczkami. Tłumy były, ale nie wszędzie – było też drogo. To były ofcijalnie moje najdroższe wakacje, i za drugim razem pewne rzeczy zrobilibyśmy inaczej. Poniżej znajdziecie nasze wskazówkie, miejsca, jakie zobaczyliśmy i fajne miejscówki z jedzeniem. Zapraszam!Co zobaczyć w Chorwacji?Chciałoby się wszystko! My byliśmy tam tylko 5 dni, więc musieliśmy się ograniczyć do kilku miejsc – ale wszystkie bardzo polecamy, były również rekomendowane przez znajomych z Chorwacji. Poniżej znajdziecie również ceny – pamiętajcie, że 100 kun (HRK) to około 60 na nas absolutnie największe wrażenie. Po zatłoczonym Splicie przyjechaliśmy do pięknego miasta, w którym nie było tłumów, można się było napić pysznej kawy i zjeść doskonałe lody. Uliczki starego miasta Dubrownika są niezwykłe – klimat poczują zwłaszcza fani Gry o Tron, bo tutaj była nagrywana część serialu. Wąskie, kamienne uliczki, wokół murów port i plaża. Żałujemy, że spędziliśmy tutaj tylko jeden dzień – zdecydowanie chciałoby się więcej! Mieliśmy czas tylko na spacer po Starym mieście i bliskich okolicach oraz kąpiel na plaży nieopodal naszego apartamentu. Jeżeli chcecie, możecie również kupić za 200 HRK bilety wstępu na mury starego miasta – widoki są podobno obłędne. My tym razem zjeść w Dubrowniku?Zacznijmy od kawy! Zakochalismy się w Cogito Coffee na Starym Mieście – w Dubrowniku mają jeszcze jedną lokalizację, znajdziecie ich również w Zadarze. Wypijecie tu niesamowite tonik espresso, pyszne cold brew czy chemexa. Dodatkowo lokalik jest przeuroczy i pięknie położony – nie ma tu tłumów, bo jest dość ukryty. Ceny za kawy około 25 – 30 HRK (około 15-18 zł).Po kawie chodziliśmy na lody do Gianni – lodziarnia jest wpisana do przewodnika Gault & Millot i nie ma co się dziwić. To jedne z najlepszych lodów, jakie jadłam! Pomarańcza z cynamonem robiła bank. Opróćz lodów znajdziecie tutaj również przepiękne ciasta. Cena za gałkę – 20 HRK (około 12 zł).Na śniadanie wpadliśmy do piekarni Mlinar na Starym Mieście. Znajdziecie ją również w innych miastach Chorwacji. Kupowaliśmy burek z serem i szpinakiem i zajadaliśmy na ławeczce w porcie. Cena takiego burka to zaledwie 9-10 kun (około 6 zł).Co na kolację? Jedliśmy w restauracji Stara Loza, która znalazła się w przewodniku Gault & Millot oraz w przewodniku Michelin. Tu trochę poszaleliśmy. Zamówiliśmy talerz ryb i owoców morza dla dwóch osób za 360 HRK i 2 kieliszki wina. Jedzenie było bardzo delikatne i pyszne, ale przyznam, że mieliśmy większe oczekiwania do tej restauracji. Jeżeli zarezerwujecie stoliki wcześniej, można tutaj zjeść kolację na dachu!Na koniec piwo! Oprócz kaw speciality szukaliśmy w każdym mieście także kraftowych piw. W Dubrowniku są obłędne! Okazuje się, że jest tutaj browar Dubrovnik Beer Company – ich piwa możecie wypić w barze Dubrovnik Beer Factory. My polecamy piwo GOA – najlepsza IPA, jaką kiedykolwiek piliśmy!Adresy:Cogito Coffee: Ul. od Pustijerne 1 oraz Put od Bosanke 2Gianni: Kneza DamjanaMlinar: Stradun 28Stara Loza: Prijeko 24Dubrovnik Beer Factory: Od Puca 8Gdzie spaliśmy?Spaliśmy w Rooms Franica – zarezerwowanym na bookingu. Za noc płaciliśmy 166 zł. Mieliśmy bardzo przyjemny pokój z widokiem na ogród. 10 minut piechotą do plaży i fajnego baru przy plaży – Beach Bar Dubrowniku świetnie działa komunikacja miejska! Nasz apartament był dość daleko od centrum – ale co 15 minut jeździł autobus, który w 10 minut zabierał nas do murów samolot wylądował w Splicie i spędziliśmy tutaj jeden wieczór – miał być jeszcze jeden, ale mieliśmy niezłe zawirowania z wynajmem auta, niestety. Bardzo szkoda, bo Split wygląda cudownie i chętnie zobaczylibyśmy więcej i poczuli jego klimat. Stare miasto jest obłędne i robi wielkie wrażenie – jeszcze większe, kiedy po przejściu jego uliczkami dowiadujemy się, że właśnie chodzilśmy brukiem … dawnego Pałacu Dioklecjana! Budynki, które widzimy dzisiaj były kiedyś pokojami, a uliczki – korytarzami. No powiem Wam – kolesia nieco poniosło!Niestety nie mam dla Was żadnych polecajek jedzeniowych. Jedliśmy kolację w knajpie Fife – ale nie polecam jej. Smażone kalmary dawały radę, ale były mega ciężkie. Dla tych, którzy lubią typowe połącznia mięso + frytki lokal będzie nam było znaleźć nocleg za w miarę normalną cenę – skorzystaliśmy z Airbnb – spaliśmy około godziny drogi piechotą od centrum w mikropokoiku. Na 1-2 noce będzie w sam raz, właściciel mega miły i pomocny – Little zostaliśmy aż na 3 noce – choć w praktyce tylko na jeden dzień i dwa wieczory. Trogir zachwycił i przeraził jednocześnie. Zachwycił, bo jest przepiękny – zdecydowanie! To miasteczko zostało zresztą wpisane na listę UNESCO. Niesamowicie piękne uliczki, w których można się zgubić, chociaż Trogir jest naprawdę miniaturowy. Bliziutko plaże, wokół góry. Tak naprawdę w pół dnia można zobaczyć wszystko i jeszcze starczy czasu na dlaczego przeraził? Ilośc turystów była zatrważająca, zwłaszcza wieczorami. Po całym mieście poruszaliśmy się tak, jakbyśmy stali w kolejce. Większośc turystów to Polacy 🙂 Ja takich tłumów nie lubię i było to trochę cięzkie. Niemniej i tak warto tam przyjechać i zobaczyć to cudne zjeść w Trogirze?Każdy ranek zaczynaliśmy od kawy – Trogir również ma swoją kawiarnię speciality! Tinel Specialty Coffee Shop mieści się w pięknej uliczce – posiedzieć tu przy stoliku to już sama przyjemność! Do tego pyszna kawa (V60, tonic espresso czy cold brew) i rafioli – tradycyjne ciastko z Trogiru, które wygląda jak pieróg, a jest wypełnione słodkimi migdałami. Ceny kaw to 25-30 HRK, ciasta rafioli 10 po kawie chodziliśmy na lody – tym razem do Gelato Bar Bella niepodal. Pistacja przepyszna! Cena za gałkę 12 Restaurant Tragos byliśmy dwa razy – raz zjedliśmy pyszną zupę rybną i talerz serów i wędlin z regionu Dalmacji i do tego pyszne wino domowe. Karafka 0,5 l wina kosztowała nas 50 HRK, talerz wędlin 85 HRK. Tylko chleb był taki sobie, sery i wędliny super. Wpadliśmy tutaj na wino jeszcze raz innego wieczora. Mega plusem tego miejsca jest to, że nie jest tak tłoczne i jest położone w urokliwej Bubalus Burger Bar wpadliśmy na mega dobre frytki z batatów z parmezanem i kraftowe piwo – mają ich naprawde sporo! Przy stolikach obok nas goście jedli burgery, wyglądały dobrze, ale nie próbowaliśmy. Cena za frytki – 45 kun, za piwa 30-45 końcu – dwa razy robiliśmy sobie piknik na plaży i to było najlepsze! Na Green Market kupiliśmy lokalne sery i wędliny, figi i winogrona (tu trzeba uważać i targować się – sprzedawcy są bardzi nachalni, wciskają też wszystkim bimber z arbuza 🙂 ). W sklepie obok kupiliśmy po butelce wina. I było pysznie! Na samym końcu Green Market znaleźliśmy też budkę z bułkami pełnymi krewetek za 30 Coffee Shop: Šubićeva ul. 2AGelato Bar Bella: Ul. Blaža Jurjeva Trogiranina 5Green market: D315Bubalus Burger Bar: Ribarska 12Konoba Tragos: Lučićeva 6Gdzie spaliśmy?Spaliśmy tak naprawdę na wyspie Ciovo- w Villa Jadran. Przy czym było to dokładnie 11 minut piechotą do centrum Trogiru, więc lokalizacja była świetna. 10 minut mieliśmy też do plaży. Pokoik był zwyczajny – z balkonem, miła obsługa. Jak dla mnie super 🙂PrimostenJednego dnia pojechaliśmy na wycieczkę do Primostenu i Szybenika. Primosten to dawna wyspa, obecnie już połączona z lądem. Jest piękny! Malutkie, urocze miasteczko z każdej strony otoczone wodą. W środku znajdziemy stare domostwa i piękne wybrzeże. Widzieliśmy, że ceny w restauracjach są znacznie niższe niż w większych miastach, nie zdążyliśmy tutaj jednak niczego to najstarsze słowiańskie miasto w Chorwacji i jest niesamowicie klimatyczne i piękne! Dla mnie ma klimat miasteczek włoskich czy hiszpańskich. Mnóstwo wąskich piękych uliczek, okiennic, małych knajpek i kościołów. Jest też plaża z fajną starą platformą, z której można skakać do wody – ale upewnijcie się najpierw, że jest to spodobał mi się ogromnie, bardzo polecam go odwiedzić choćby na chwilę. Zjedliśmy tutaj tylko pyszne smażone kalmary (mega dobre!) za 45 kun z budki Fry Guy, na ul. Kralja Omis pojechaliśmy w konkretnym celu – żeby zjechać 8-odcinkowym zipline’em nad rzeką Cetiną. Doświadczenie było niesamowite! Zjedża się 150 m nad poziomem morza, a nadłuższy odcinek ma aż 200 m. Widoki są przewspaniałe, do tego te emocje – chętnie zrobiłabym to jeszcze raz. I nie jest takie straszne 🙂 Cena to 400 HRK od osoby, na całość trzeba liczyć 3 godziny. W tym jest krótki spacer po górach chorwackich, co samo w sobie jest już tyrolkach pospacerowaliśmy chwilę po Omis – to tak naprawdę 2 piękne uliczki, widok z mostu na rzekę jest cudowny. Wystarczy dosłownie kilka godzin, jeżeli nie chcemy tutaj pływać. Gdzie jedliśmy? W Cocopazzo wine & dine bar przy ul. Svetog Mihovila 1. Jedliśmy tam bardzo dobre risotto z cukinią, krewetkami i langustą i obłednie dobre białe domowe – co zrobilibyśmy inaczej, żeby było taniej?Po pierwsze – nie wynajmowalibyśmy auta. Teraz już wiemy, że komunikacja w Chorwacji działa bardzo dobrze, nawet w małych miasteczkach są lokalne autobusy – chociaż trudno to sprawdzić w Internecie. Bilety na autobusy międzymiastowe dobrze jest kupować z wyprzedzeniem np. na stronie – jeżeli robimy to na ostatnią chwilę może nie być już miejsc na wybrane auta na 3 dni był obłędnie drogi – mieliśmy jeszcze problemy z agencją, która nam je wynajmowała i kończy się to pisaniem reklamacji. Jeżeli chcecie jeździć po Chorwacji autem to najlepiej przyjechać swoim albo wynając je z dużym wyprzedzeniem i bezpośrednio u firmy wynajmującej (my z pośrednikiem mieliśmy duże problemy).Po drugie, najlepiej jak najwcześniej rezerwować noclegi w sezonie. My na miesiąc przed mieliśmy już problem ze znalezieniem noclegu w miarę rozsądnej cenie. Za dobę płaciliśmy średnio 150 trzecie – jedzenie w restauracjach jest drogie i nie zawsze dobre, niestety. Dobrze jest sprawdzać polecane miejsca. Aby oszczędzić polecam częstsze pikniki na plaży. Widok z takiej restauracji jest najlepszy!Zobacz także: